Jesienne sztormy ujawniają ukrytą naturę Bałtyku. W zeszłtym tygodniu mieliśmy co najmniej 4 dni z falami o parametrach, ktorych nie powstydziłby się żaden ocean.
Do naszego ulubionego spotu dotarł swell o okresie 10sekund i kierunku takim, że fal nie tłumił nadmiernie przylądek Rozewie i port we Władku, do tego fale były równe i łamały się sprawiedliwie na obie strony.

Woda już zima, pogoda jak przystało na październik: chłód i mieszanka słońca i deszczu. Ale coż to dla ludzi spragnionych fal. Tak naprawdę warunki były wymarzone, równe spore fale, offshore, zero prądów i Rurociąg dzialający jak w najlepsze dni w zeszłym roku. Wygląda na to, że nie jest tak popsuty jak podejrzewaliśmy, a jedynie zabrakło tego lata prawdziwie surfingowej pogody. Ubrani w cały neopren jaki mam y w domach pływaliśmy cała niedzielę (ja, Molik, Piotr i Rudy). Na surfowe foty załapał się tylko Piter, bo fotografa wystraszył deszcz i schował się do …morza. Fale były piękne (chyba się powtarzam), do tego aura fundowałą nam niezwykla zjawiska takie jak tęcza, pełne słońce, ulewa, pioruny – wszystko jednego dnia. Surfing udał się nie najgorzej. Mi udało się wziąc kilka fal, które z pewnościa były najlepsze z tego co udało mi się dokona ww tym sezonie na Bałtyku, Rudy dawał rade na krótkiej desce, a Piter wreszcie zaznał prawych fal. Możliwe że to było już ostatnie pływanie w tym sezonie, ale nie tracimy nadziei, bo woda jeszcze nie jest lodowata a październik jeszce pewnie ma jakiś sztormik w zapasie.



Komentarze: 4 do “Rurociąg is NOT dead.”
Zostaw komentarz